Urodziny bez taty…

urodziny-tort-swieczki-na-torcie_19980714

Rodzica się nie wybiera, jak mówi stare powiedzenie. „A szkoda” wyskakuje mi w wyszukiwarce. No właśnie. Dotyczy to zwłaszcza rodziców biologicznych. Oni są jacy są i nie masz w tym temacie nic do gadania. Nie zmienisz ich na innych, choćbyś nie wiem jak tego chciał. Ktoś inny (np. rodzice adopcyjni lub tzw. wujkowie) może starać się ich zastąpić, ale nigdy nie będzie matką czy ojcem, który przekazał Ci coś, co w dużej mierze Cię kształtuje. Twoje GENY.

Jak bumerang…

Temat rodziców biologicznych wraca do mnie jak bumerang w mojej pracy. Często słyszę w gabinecie o tym, co rodzice zrobili źle, jakie popełnili błędy, o tym, że nie są tacy, jak być powinni i że nie spełniają przez to żadnych oczekiwań swoich dzieci (nie tylko bowiem rodzice mają oczekiwania względem dzieci, a jakże!). Dodam, że oczekiwania mają też inne osoby, np. dziadkowie, którzy nie są zadowoleni np. z tego, jak zięć czy córka traktuje ich wnuki. Generalnie mogę założyć, że w większości przypadków to co usłyszę w gabinecie o rodzicach biologicznych, będzie negatywną opinią na ich temat. O tym, że zawiedli, że nie dotrzymali danego słowa, że nie wywiązali się z obietnicy, że kupią coś lub zabiorą gdzieś, o tym, że nie doceniają, nie chwalą, nie dzwonią, nie kontaktują się itd.

Czasami trudno jest w odpowiedzi znaleźć coś pozytywnego na temat rodziców biologicznych. Nieraz nikt ode mnie tego nie oczekuje, bo chce jedynie wylać swoją falę pretensji po adresem złego rodzica. Dziecko, drugi rodzic czy babcia chce w takim wypadku być tylko i aż wysłuchanym. Wie jak jest, że np. ojciec nie pamięta o urodzinach i godzi się z tym w mniejszym lub większym stopniu. Po prostu termin urodzin zbliża się dużymi krokami, a ojca jak nie widać, tak nie widać. To boli. Więc pojawia się potrzeba opowiedzenie komuś (np. psychologowi czy pedagogowi w szkole) o tym w skrytej tajemnicy, jakby w nadziei, że ta osoba sprawi, że cud się stanie i tata się ocknie. Gdybym więc miała czarodziejską różdżkę i mogła wyczarować takiego lepszego tatę (lub mamę), to pewnie nieraz bym to zrobiła. Bo te dzieci, które ich pragną chcą tak niewiele, tylko tej obecności w urodziny, nawet nie prezentu. I co ciekawe ten rodzic tak często jest wypatrywany i z wypiekami na twarzy oczekiwany, że zatraca się granica między tym jaki jest naprawdę, a tym jak dziecko chce go widzieć. Dzieci bowiem niemal zawsze idealizują swoich nieobecnych rodziców. Same potrafią wytłumaczyć ich błędy i potknięcia, jakby w nadziei, że wybielony obraz taty coś zmieni, na lepsze oczywiście. Wynika to z tego, że po prostu tęsknią za kimś ważnym, a nieobecnym, kimś kto ich zawiódł najboleśniej jak tylko można. Ta osoba jest jednak tylko jedna na świecie, stąd takie uporczywe za nią wypatrywanie i tęsknota, której nikt i nic nie zastąpi.

Rozmyci we mgle…

Czasami rodzice zastępczy czy adopcyjni chcieliby, żeby ci biologiczni zupełnie zniknęli, rozmyli się we mgle i nigdy nie wracali. Ale oni wracają, znowu niczym bumerang, przy okazji różnych uroczystości, w tym ważnej Pierwszej Komunii Świętej i boleśnie przypominają o tym, że zawiedli i nie podołali. Problem w tym, że nie da się ich wykreślić i często też zapomnieć o nich, a im bardziej ktoś dąży do tego, żeby zniknęli, tym oni bardziej dają o sobie znać.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *