Talent Julii

Była sobie raz dziewczynka. Miała na imię Julia.
Julia właśnie zdała do czwartej klasy. Nie lubiła się jednak za bardzo uczyć i czasem też niechętnie szła do szkoły. Zdarzało się bowiem, że ktoś jej dokuczał, kopał jej plecak lub ciągnął ją za włosy. A ona wtedy robiła się strasznie wściekła. Tak wściekła, że potrafiła nawet kogoś popchnąć czy uderzyć. Wiedziała jednak, że to nie jest zbyt mądre rozwiązanie, mama jej to często tłumaczyła. Mówiła Julii, że kiedy jesteś dla innych niemiły i ich bijesz, oni nie chcą się z tobą przyjaźnić. Dlatego Julia starała się hamować swoją złość, choć czasem czuła się niczym czajnik z gotującą się wodą. Buchała wściekłością niczym parą. Brakowało tylko, by gwizdała! To sprawiało, że dzieci jeszcze bardziej jej dokuczały. Śmieszyła ich ta wściekłość Julki, a ona nie potrafiła odpuścić.
Aż pewnego dnia…
Na lekcji religii ksiądz opowiadał o tym, że każdy ma jakiś talent. To znaczy, że jest w czymś dobry. To mogą być różne rzeczy. Jedni potrafią śpiewać, inni tańczyć, jeszcze inni są mistrzami gotowania. Sztuką jest odkryć swój talent, a potem go rozwijać. Talent, którego nie odkryjemy, nie ma szansy na to, by się rozwinął. Talenty są dobre, bo pomagają nam radzić sobie w trudnych sytuacjach – tak powiedział ksiądz. Kiedy więc jest ci smutno, a lubisz i umiesz śpiewać, powinieneś zanucić swoją ulubioną piosenkę. Twój humor na pewno się poprawi!
Julka wracała tego dnia do domu i myślała o tym, co powiedział ksiądz. Ona także chciałaby mieć swój talent! Ale co to takiego mogło być? Śpiewanie – nie. Taniec – nie. Gotowanie – nieeee. A może….. Może rysowanie? Julia dostała ostatnio z plastyki szóstkę i bardzo lubiła rysować. Czuła się wówczas taka zrelaksowana i wesoła.
Może więc powinnam zacząć rysować? – pomyślała i tak też zrobiła po powrocie do domu.
Stwierdziła, że najpierw narysuje, jak bardzo jest zła, kiedy jej dokuczają. Wyobraziła sobie siebie i przelała to na kartkę. Potem pomyślała, że narysuje też te wszystkie osoby, które jej dokuczają. I zrobi im takie bardzo wściekłe miny. Julka miała przy tym niezłą zabawę. Śmiała się sama do siebie, aż mama zajrzała do jej pokoju.
– Wszystko w porządku? – zapytała mama.
– Taaak. – opowiedziała Julka. – Rysuję i nieźle mi idzie. To chyba mój talent.
– Bardzo się cieszę. – powiedziała mama i postanowiła, że następnego dnia kupi Julce nowe kredki, żeby miała wszystkie kolory.
Od tego dnia Julka zawsze zabierała ze sobą swoje kredki i często rysowała w szkole. Rysowała kiedy się nudziła. I wtedy, kiedy ją ktoś zezłościł. Pomagało jej to uspokoić się i oderwać od zaczepek koleżanek. Zresztą, koleżanki kiedy zobaczyły jak Julka pięknie rysuje, prosiły ją nieraz, żeby im też coś narysowała. Były wtedy dla niej miłe. Dodatkowo od kiedy Julka zaczęła rysować, była skupiona na rysowaniu, a nie na zaczepkach koleżanek. One czasami chciały ją jeszcze zezłościć, żeby znowu zawrzała niczym czajnik z parą, ale…
Julka się zmieniła. Już nie była taka jak dawniej.
Odkąd zaczęła rysować, stała się bardziej spokojna i nie denerwowały już ją tak te zaczepki. A koleżanki, kiedy zobaczyły raz i drugi, że Julka nie reaguje, wreszcie dały jej spokój. Znudziły się. Teraz częściej prosiły ją o to, żeby im pomogła zrobić pracę z plastyki. Julka stwierdziła wtedy, że dobrze jest odkryć swój talent i go rozwijać. Nie sądziła, że rysowanie tak bardzo jej pomoże. I była odtąd szczęśliwa.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *