Dobra zmiana na Święta

Share on FacebookShare on Google+Tweet about this on TwitterShare on LinkedIn

Przez ten rok wydarzyło się dużo.

Przede wszystkim zrobiłam porządek w kwestii przekonań na swój temat.

Przewartościowałam głównie trzy kwestie, które od lat nie dawały mi spokoju.

Nigdy nie będę kierowcą.

Miałam prawo jazdy zrobione ponad 10 lat temu, które czekało. Cierpliwie.

Dziś jestem zagorzałą zwolenniczką tego, żeby każdy nauczył się jeździć.

Żeby stał się niezależny od inny i poczuł ten smak.

Żeby otworzyły się przed nim te możliwości, które były wcześniej niedostępne.

Zachęcam każdą napotkaną kobietę, bo to one zwykle się wahają, żeby się odważyły.

Ja nie żałuję. Choć auto jest troszkę porysowane, a jakże!

Nigdy nie otworzę własnego gabinetu.

Czekałam na to, marzyłam po cichu i nie wierzyłam.

Nieraz ktoś pytał mnie: „A nie przyjęłaby mnie pani w domu?”

Nie. Grubą krechą zawsze oddzielałam życie prywatne od pracy.

Dom to oaza, do której problemy innych nie mają wstępu.

Niektórzy pytają mnie, czy łatwo tak się odciąć i czy to w ogóle jest możliwe?

Możliwe, choć bywa trudne.

Nikt nie jest robotem bez uczuć.

Nie wierzę w to, że mogę być dobra w tym, co robię.

A mogę być?

Jeśli sam w siebie nie uwierzysz, nie zrobi tego nikt.

Nie oznacza to, że masz być nachalny i bezczelnie przekonany o swojej wartości i wyższości.

Moja praca jest dla i z ludźmi.

Oni wystawiają mi rachunek.

Ale bezczelności i zadufania w sobie nigdy nie rozwinę, bo nie chcę.

Ludzie mylą dziś często asertywność z manipulacją i chamstwem.

Uważają, że są wartościowi tylko dlatego, że wyczytali gdzieś taki slogan.

Wszędzie nam piszą i krzyczą: „Możesz wszystko! Uwierz w siebie!”

Dlatego wielu robi wiele, by na zewnątrz stworzyć taki swój obraz, a w środku są poturbowani i pokaleczeni. Niepewni i zakompleksieni.

Odsuwają jednak od siebie myśl o tym, że to oni.

Zmiana to proces.

Nikt nie zmieni się w jednej chwili.

Często klienci pytają mnie, co zrobić, aby partner się zmienił.

Prawda jest taka, że swoim zachowaniem i tym co mówimy, mamy wpływ na to, jacy są inni, w tym nasi najbliżsi.

Ale… prawdziwa zmiana dokonuje się w konkretnym człowieku.

Dlatego, że on tego chce.

Że mu na tym zależy.

Że decyduje się podjąć walkę.

Nikt nie zrobi tego za niego.

Tak byłoby łatwiej i szybciej.

Ale się nie da.

Zmiana to proces, który trwa w czasie.

Może tych kilka wolnych dni przed nami niech stanie się okazją do przemyślenia, jakie zmiany chciałbyś ujrzeć w swoim życiu.

Co chciałbyś zmienić?

Ja w tym roku zmieniłam wiele. Lubię tak rzucać się w przepaść, choć towarzyszy temu często takie dziwne drganie w żołądku.

Nigdy nie wiesz, czy dana zmiana wyjdzie Ci na dobre.

Ale… jeśli o czymś marzysz, zrób to.

Tak żebyś mógł się przekonać, czy warto skakać na głęboką wodę.

Jest frajda i zabawa, ekscytacja i motyle w brzuchu.

Choć nie łudź się, że nie ma stresu, łez i obaw.

Są… Ale może mój plan nie wypali, słyszę gdzieś wciąż czasami głosy w swojej głowie.

To pozostałości tej niepewności, z którą dalej walczę.

Nie można pozbyć się jej od razu, wraz z magicznym życzeniem.

Nie jestem kimś innym niż Ty, który to czytasz.

Też miewam gorsze dni, też zdarza mi się zapomnieć języka w gębie, gdy ktoś powie mi, jak ja to nie mam super i dobrze.

Też mam swoje uczucia, nawet jak grubą krechą oddzielam sprawy innych.

Też się potykam i mylę.

Ale jak raz zdecydujesz się na zmianę, to mam nadzieję, że nie będziesz się mógł zatrzymać.

To wciąga.

Tak jak zjeżdżalnie w aquaparku, bieganie, dobra kawa czy jedzenie popcornu w kinie.

Albo cokolwiek, czemu nie możesz się oprzeć.

Popatrz na zmianę tak:

Zmiana nie jest łatwa.

Zmiana jest potrzebna.

Zmiana jest dobra.

Samych dobrych zmian w Święta i w Nowym Roku Wam życzę.

Share on FacebookShare on Google+Tweet about this on TwitterShare on LinkedIn

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *