Dobre zakończenie…

Wczoraj mój mąż powiedział, że chciałby, żeby nasz syn, jak będzie kiedyś dorosły, wyjechał zagranicę, jeśli to będzie dla niego oznaczało dobre życie. Ja na to do niego: „I co, zostaniemy tutaj tak zupełnie sami?” A on na to, że jeśli miałoby to oznaczać dla naszego dziecka lepsze życie, to tak. W pierwszej chwili pomyślałam, że to jakaś masakra ten jego pomysł! Jak to? Mógłby zostawić nas tak po prostu?! Mamy tylko jego. Po drugie: Przecież on ma dopiero 8,5 roku! Czy nie za wcześnie na takie rozważania?!

Oczywiście, że dużo za wcześnie. Ale..

Paradoksalnie… żyjemy chwilą. Nie planujemy. Nie analizujemy tego, co będziemy robili za jakiś czas. Żyjemy z dnia na dzień. Wstajemy rano i idziemy na te 8 lub więcej godzin do znienawidzonej lub w najlepszym wypadku dobrze płatnej pracy. Potem wracamy i oddajemy się bez reszty całej tej krzątaninie obiadowo – rodzinno – domowej. By potem paść wieczorem bez siły, wymięci, wyczerpani. Pędzimy gdzieś każdego dnia, nie zastanawiając się dokładnie dokąd. Mamy niby jakieś cele i marzenia, ale często dotyczą one jedynie jakiś egzotycznych wakacji pod palmami i posiadania większej ilości gotówki. Nie wgłębiamy się w szczegóły, jak to możemy osiągnąć czy zrealizować.

Zdarzają się nam wypadki i choroby. Jakaś nagła śmierć kogoś w rodzinie. Takie sprawy potrafią wywrócić nasze życie do góry nogami, nadać mu nowy bieg. Jesteśmy potem zagubieni i bezradni, przerażeni. Jeszcze bardziej nie wiemy dokąd pójść i co zrobić. Ze sobą i swoim życiem.

Czy umiesz planować? Czy wiesz co będziesz robił dziś po południu i za pół roku? Niektórych takie plany, zwłaszcza te dalekosiężne, jakoś tak męczą i napawają narastającym lękiem. A przecież dzięki planom nasze życie może stać się bardziej przejrzyste i… satysfakcjonujące. Ale…

Plany także jakoś zobowiązują i nakładają jakieś ramy czasowe. Takie np. spisane postanowienia noworoczne (pamiętasz jeszcze o nich?!). Jeśli nosisz je w swoim notesie, ciągle natrętnie Ci o sobie przypominają. Albo co rusz jakaś myśl w głowie je przywołuje. Wtedy możesz poczuć się jakoś niezręcznie, gdy uświadomisz sobie, że czas leci, a Twoje plany dawno temu stanęły w miejscu. Lub co gorsza, Ty zmierzasz w zupełnie przeciwnym kierunku do tego pożądanego.

Lubię planować. Nie oznacza to, że mam rozpisany każdy dzień tygodnia godzina po godzinie, bo dostałabym od tego jedynie bólu brzucha i głowy. Ale dobrze jest wiedzieć, dokąd się zmierza i po co. I co będę robić w najbliższej przyszłości. Po to żeby nie dryfować w bliżej nieznanym kierunku. Po to, żeby nie obudzić się któregoś dnia i nie żałować, że się siedziało w miejscu.

Plany mają mobilizować, a nie przerażać. Jeśli Twoja lista rzeczy do zrobienia jest bez końca, możesz na wstępie się zniechęcić. Możesz powiedzieć sobie, że i tak nie dasz rady, więc po co w ogóle zaczynać. Zacznij od małych rzeczy. Wypisz je intuicyjnie. Potem przystąp do działania i odhaczaj to, co uda Ci się zrealizować. Może to będą przysłowiowe bułki z masłem, takie pierdoły, które inni pykają bez mrugnięcia okiem. Nieważne! Ważne, żebyś to Ty miał poczucie, że posuwasz się do przodu. W najlepszym dla siebie tempie, czasie, obszarze. Nawet jeśli to będzie bardzo powolutku.

Co chciałbyś robić za rok? Co chciałbyś do tego czasu zrealizować? Jakie plany możesz dziś zrobić, żeby się przybliżyć do swoich celów? I czy wyznaczyłeś sobie REALNE CELE?? Bez tego ani rusz!

Kiedy mój mąż miał mieć operację, pytałam się go, gdzie są ważne dokumenty i co zrobić, gdyby mu się coś stało. Taka postawa budzi jakieś takie pokrętne oburzenie wśród ludzi. No bo jak to?! Przecież wszystko musi pójść dobrze. Nie można zakładać, że stanie się coś złego. A ja Wam powiem coś najważniejszego i najbardziej oczywistego: Zmiana jest nieuchronna w naszym życiu. I że nawet jeśli jesteś dziś piękny i młody, zdrowy i bogaty, to kiedyś taki nie będziesz. Warto wierzyć w dobre zakończenie, ale odrzucanie zawsze myśli, że mnie na pewno nic złego w życiu nie spotka, jest czczą paplaniną i zaklinaniem rzeczywistości. Z tym czy bez tego Twoje życie i tak potoczy się swoim torem. Ty możesz zadbać o to, żeby potoczyło się w tę jaśniejszą stronę.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *