Gdzie mieszka Twoja waga?

Kiedy ostatnio byłeś zadowolony ze swojej wagi?

I z tego jak wyglądasz w związku ze swoją wagą? Co byś w sobie pod tym względem zmienił?

Większość z nas pewnie ujęłaby sobie kilka, niektórzy może nawet kilkanaście kilogramów. Choć moja koleżanka z liceum zawsze pytała wszystkich o to, co zrobić, aby przytyć. Jednak była w tym względzie w zdecydowanej mniejszości. Choć, co ciekawe i smutne, spotykała się z niezrozumieniem równie często jak osoby grube.

Ostatnio ktoś zapytał mnie, co zrobić, by schudnąć. I choć nie jestem dietetykiem, wiem jak trudny to temat. Jak się w ogóle do tego zabrać? Nie chodzi tylko o to, żeby zrzucić te parę kilo, ale żeby ta zmiana zapisała się jakoś tak na dłużej w Twoim życiu. I żeby zmieniło się Twoje podejście do jedzenia.

Otóż to. Nie chodzi tak naprawdę o dietę. I o to co jesz, a czego będziesz unikał lub zupełnie wykluczysz. Chodzi o Twój sposób reagowania na jedzenie.

Lubimy jeść. W większości. Kiedy spotykamy się ze znajomymi, idziemy na pizzę i piwo. Kiedy jedziemy do rodziny, ciocia przyjmuje nas ciastem i kawą. Kiedy jesteśmy na wycieczce, na każdym postoju wcinamy hot doga na stacji benzynowej. Zawsze podziwiam tych, którzy potrafią się przyznać: „Tak, lubię jeść. Nawet bardzo.” Przecież to nie zbrodnia, a przynajmniej wiesz, na czym stoisz. Przecież nadprogramowe kilogramy nie biorą się z… no właśnie, niczego. Nie są efektem ćwiczeń, częściej natomiast jak twierdzimy sterydów, przyjmowania różnych innych leków, hormonów, chorej tarczycy, rzucania palenia itd.

Prawda jest jednak taka, że lubimy się usprawiedliwiać. Lubimy mówić sobie i innym, że to nie nasza wina, że nam się przytyło. Jednak jeśli chcemy schudnąć, pora pomyśleć nad kilkoma rzeczami:

1. Czy naprawdę chcesz schudnąć?

Może po prostu mówisz tak od wielu lat. Nic więcej.

2. Po co chcesz schudnąć? Dla kogo?

Jeśli dla męża, proponuję zmianę właśnie jego.

Warto schudnąć wyłącznie dla siebie. Do tego potrzeba rozbudzić w sobie motywację wewnętrzną, bo ta zewnętrzna (np. koleżanka zachęcająca Cię do diety) często szybko się wypala.

3. Czy chcesz schudnąć z powodów zdrowotnych?

Masz wskazanie od lekarza, żeby pozbyć się nadprogramowych kilogramów czy po prostu nie lubisz swojego tłuszczyku?

Niektórzy są bardzo czuli na punkcie swojego zdrowia i aspekty medyczne mogą ich skutecznie przekonać. Ale to jednak rzadsze, że odchudzanie jest podyktowane wyższą koniecznością.

4. Jakie swoje potrzeby zaspokajasz jedząc?

Kiedy jestem smutny, jem. Kiedy jestem samotny, jem. Reguluję w ten sposób swój nastrój. Pocieszam się jedzeniem. Myślę o nim jak o swoim przyjacielu. Jest zawsze obok mnie, gotowy, by mi pomóc. Taki wypełniacz.

5. Czy jesteś gotowy na zmianę sposobu myślenia i reagowania na jedzenie?

Ostatnie pytanie wydaje mi się najważniejsze. Nasz częsty błąd w jedzeniu polega na tym, że zachowujemy się tak, jakbyśmy mieli się najeść na zapas. Jakbyśmy wybierali się w podróż w nieznane, gdzie nie ma niczego dobrego. Nie przekonuje nas to, że wszędzie dookoła nas i na każdym kroku możemy kupić coś smacznego. Kiedy nadarza się okazja, wpychamy w siebie za dużo jedzenia. Nie chcemy, żeby się zmarnowało. Mamy wówczas pretekst, by zjeść jeszcze jedną dokładkę.

Jedzenie jest tak ważne, a problemy z nim związane trudne do wyeliminowania właśnie dlatego, że nie da się żyć bez jedzenia. Alkohol możesz odstawić. Papierosy też. Ale jedzenie zawsze będzie Ci kulą u nogi.

Jeśli myślisz o tym, by schudnąć, pomyśl najpierw, czy naprawdę tego chcesz. Czy jesteś gotowy na zmianę? Taką na całe życie, bo tylko taka ma sens. Nie chodzi o wytrwanie do późnej starości na diecie 1000 kcal, ale o to, że może nigdy już nie będziesz się obżerał tak do bólu brzucha. Tak że nie będzie Ci się potem chciało nic poza uwaleniem się na kanapie i oglądaniem telewizji. W przeciwnym razie schudniesz, ale na krótko, a potem znowu wrócisz do swoich starych nawyków, a Twoja waga szybko poszybuje. Warto się męczyć, ale tylko po to, żeby te wysiłek został na lata. Nie oznacza to, że nie będziesz już nigdy jadł chipsów i lodów. Że nie wolno Ci będzie jeść ulubionych dań.

Wszystko jest dla ludzi. Najpierw jednak Twój organizm musi nauczyć się, czym jest nowy rytm jedzenia. Taki ze śniadaniem i regularnymi posiłkami. Nawet jak w pracy nie masz czasu, nawet jak rano nie możesz nic w siebie wcisnąć. Regularność i metoda małych kroków to najlepsze metody, żeby schudnąć.

Nie zakładaj, że schudniesz od razu 10 kilo. Pomyśl o tym, że dobrze byłoby na początek zgubić 1 lub 2. Nie nastawiaj się na zdobywanie szczytów. Zacznij na spokojnie. I nie mów sobie, że masz wytrwać w swoich postanowieniach przez rok. Pomyśl o tym, by dobrze jeść dzisiaj. Nie nakręcaj się, że nie dasz rady. Jeśli się potkniesz, próbuj dalej. Nie przekreślaj danego dnia czy tygodnia tylko dlatego, że nie udało Ci się wytrwać przy swoich założeniach. Lubimy myśleć: „Zacznę od jutra/ za tydzień.” Zacznij już dziś.

Zmiana sposobu jedzenia to proces. Brzmi jak banał? Zmiana jedzenia zajmuje dużo czasu. To zmiana sposobu myślenia. Początek odchudzania kryje się w naszej głowie. Tam mieszka wszystko. Nasze emocje. Zdolność do mówienia sobie: „nie”, samokontroli, odraczania przyjemności. Tam mieszka prawda o tym, czy jest dla nas jedzenie. Tam mieszka Twoja waga. I to, czy ją akceptujesz, czy nie.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *