Kawa i ploteczki w pracy

Kiedy kota nie ma, myszy harcują. Kiedy szefa nie ma, wiadomo… Pamiętam, jak kiedyś pracowałam w miejscu, gdzie jak szefa nie było, zamawialiśmy jedzenie, chodziliśmy do sklepu, czytaliśmy najgłupsze rzeczy świata w internecie, gadaliśmy godzinami przez telefon i wszystko inne. A wszystko po to, żeby się czymś zająć. Czymkolwiek poza pracą, która była w takim dniu prawie zakazana…

Właściwie to poznałam wówczas ww. „zwyczaje”, bo wcześniej pracowałam w miejscu, gdzie się po prostu pracowało, bez względu na to, czy szef był, czy go nie było. Pamiętam też swoją pierwszą „poważną” pracę, w międzynarodowej firmie, o światowych standardach itd., gdzie nikt nikomu nie patrzył na ręce, a tym bardziej nie zaglądał do komputera z pytaniem, co tam robi. Czy pracuje, czy raczej się wygłupia…

No bo właściwie czemu tak innych kontrolować? Jeśli jesteś właściwą osobą do danej pracy, jeśli masz kwalifikacje, chęci, motywację, jeśli nie zarabiasz tyle tylko, żeby przeżyć i lubisz swoją robotę, to ją wykonujesz, czy Cię pilnują, czy nie. Gorzej, jak nie cierpisz swojej roboty, jeśli zarabiasz jakieś nędzne ochłapy, w dodatku Cię nie doceniają. Wtedy korzystasz z każdej okazji do tego, żeby się poobijać. Wtedy kawa smakuje lepiej i czytane ploteczki cieszą. Ale…

Jeśli musisz mieć nad sobą bat, żeby robić cokolwiek, nigdy nie poprowadzisz dobrze własnej firmy, bo to wymaga pracy nawet wtedy, gdy szef nie patrzy. Przecież jesteś wtedy 2 w 1 – szefem, który chce zarobić jak najwięcej i wycisnąć ze swojego pracownika… czyli Ciebie jak najwięcej. A z drugiej strony jesteś tym pracownikiem, któremu wiecznie nic się nie chce, który ma stale gorszy dzień, który chciałby odetchnąć, jak szef przymknie oko. A tu szef oka nie przymyka nigdy…

Dlatego właśnie tak dobrze jest założyć własną firmę. Nawet jeśli to tylko Twoje dodatkowo źródło dochodów. Przecież nie zarabiasz wówczas na tego szefa krwiopijcę, który zawsze i wszędzie chciałby Cię wykorzystać. Nie siedzisz nadgodzin dlatego, że ktoś Cię zmusza. Robisz to wszystko tylko i wyłącznie dla siebie i na chwałę swojego nazwiska.

Jeśli masz w sobie taki smaczek, żeby sam sobie być sterem i okrętem, to za nic w świecie nie będzie Ci smakowała nawet najlepsza kawa pita wtedy, gdy masz ją pić, a nie wtedy, gdy sam masz na nią ochotę. Ludzie wolni niczym rajskie ptaki nie lubią, kiedy im się coś narzuca. Kiedy próbuje się ich wtłaczać w jakieś sztuczne ramy. Narzucać im, czy mają pracować, czy cały dzień pić kawę i przerzucać kartki udając, że coś robią. Ale bycie rajskim ptakiem nie wyklucza bycia odpowiedzialnym. Pilnowania terminów i bycia słownym. Dotrzymywania danych obietnic i wywiązywania się ze swoich obowiązków, nawet jeśli masz ich dużo.

Nikt nie powiedział, że będzie łatwo. Kiedyś nie mogłam się zebrać, jak miałam coś zrobić. Dziś staram się to zrobić jak najszybciej lub od razu, bo wiem, że za chwilę może mi wyskoczyć coś niespodziewanego. Coś co sprawi, że pomieszam szyki, wypadnę z torów. A tak, w stałym i niezmiennym rytmie pracy tylko odhaczam to, co już wykonane.

Wszystko można w życiu zmienić. Uczynić ze swojej największej wady zaletę. Wykorzystać jako potencjał, który rozwijany, doprowadzi Cię daleko. Dlatego tak bardzo nie lubię, kiedy tłamsi się indywidualność w dzieciach. Zabija w nich to, jakie są naprawdę i stara się im narzucić, żeby stały równo w rządku i nie przeszkadzały. Grzeczne dzieci są fajne. Ale o wiele bardziej wolę te temperamentne, które są dowodem na to, że każdy z nas jest inny, niepowtarzalny. A przecież różni ludzie mogą odnieść sukces. Nawet ci, których byście o to nigdy nie podejrzewali…

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *