Miłość

Kiedy weszłam do ich mieszkania, od razu wiedziałam wszystko.

Zobaczyłam od wejścia jej miłość i poświęcenie. Uśmiech na twarzy, kiedy mówiła do swoich dzieci. Była z nimi i dla nich, była cały czas uważna.

Zobaczyłam jednak też na jej twarzy zmartwienie, kiedy opowiadała o problemach, jakie mają.

Samotność, kiedy wspominała o tym, że za bardzo nikt nie chce sam zostać z chłopcami dłużej poza jedną ukochaną osobą, no bo przecież oni są niegrzeczni i nieposłuszni, i…. nie wiadomo co jeszcze mogą zmalować.

Niezrozumienie, gdy ktoś na ulicy lub w sklepie krzywo na nich patrzy, bo nie stoją równo w rzędzie, tylko ciągle biegają i się kręcą.

Odrzucenie, bo nie wpisuje się w schemat, w jaki powinna się wpisywać matka z dziećmi. No bo przecież mają tyle i tyle lat, to znaczy, że powinny robić czy umieć to i to. Kropka.

Tak jakby nie było miejsca na odmienność. Na niedoskonałość i indywidualizm.

Niby wszędzie tyle o tym mowy, a jednak praktyka pokazuje, że rodzice „innych” dzieci czują się często źle z tym, czego na co dzień doświadczają. Nie dostają potrzebnego wsparcia i pomocy. Piszę „innych” dzieci mając na myśli różne ich „problemy”, jak np. niedojrzałość emocjonalną, ponadprzeciętną inteligencję współwystępującą z jednej strony z wielką bystrością, z drugiej też z nieposłuszeństwem i niepohamowanym temperamentem lub nadwrażliwość sensoryczną czy wycofanie społeczne i nadmierną nieśmiałość (lub cokolwiek innego, czego nie przytoczyłam).

A może Twoje dziecko cierpi na coś poważniejszego? Tyle słucham o tym, kto i co może mieć, że mam już tego czasami dosyć. Nieraz mam wrażenie dzięki osobom, z którymi rozmawiam, że zespół Aspergera ma co drugi chłopiec będący jedynakiem, a nadwrażliwość sensoryczną to już każdy. Podchodzę do tych ich słów z dystansem, zwłaszcza jeśli nie stawiają tych diagnoz fachowcy, tylko ci, którzy może bardzo chcieliby nimi zostać… Dajmy czasem spokój. Nie diagnozujmy każdego dziecka na siłę. Jak za bardzo się wierci, nie umie się skupić i się nudzi, to ma na pewno ADHD, a może upośledzony intelektualnie, bo ma ubogi zasób słownictwa. Może nikt z nim nie rozmawiał po prostu, nie poświęcił dość czasu na to, by jego mowa miała szansę bardziej się rozwinąć…?

Ja sama źle oceniam odległość (zaburzenie integracji sensorycznej) i dlatego przez lata bałam się wsiąść do samochodu i być kierowcą. Nawet na początku porysowałam samochód, kiedy go cofałam. Ale od ponad 2 lat jeżdżę i sobie jakoś radzę. Choć ostatnio wlazłam w poręcz (tak, to możliwe!) i mam na przedramieniu wielkiego sińca. Ale jakoś żyję.

Nie bagatelizuję cudzych trudności czy problemów, po prostu staram się patrzeć na każdego normalnie, bez tej diagnozy, którą ma gdzieś wpisaną lub którą ktoś (nauczyciel? znajomi? sąsiedzi?) chcieliby mu przypisać.

A może ktoś dał tym „innym” dzieciom za mało czasu lub miłości?

Może za mało dostały na wejściu i muszą to jeszcze nadrobić?

Do tego potrzeba dużo pracy, cierpliwości i kochających rodziców.

Oni dają dziecku to, czego nie da mu świat.

Dla mnie liczy się to, że weszłam do ich domu i to zobaczyłam.

Tę miłość, którą ona im dawała.

Może nie są doskonali, może mają jakieś trudności i problemy.

Ale mają do tego prawo po tym, co przeszli.

Ale…

Nie ma żadnego „ale”. Jest Miłość i kropka.

One Comment

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *