Moje miasto Wieluń i jego histora

Share on FacebookShare on Google+Tweet about this on TwitterShare on LinkedIn

900x600_wielun_pomnik_szpital_1

Praca ta powstała ponad rok temu w ramach moich studiów podyplomowych „Przygotowanie pedagogiczne”.

Temat: Region a film – analiza ujęcia wybranego regionu w dziele filmowym.

Film o Wieluniu „Wieluń – Miasto Niepokonane” w reżyserii Bogusława Wołoszańskiego to historia miasta, które jako pierwsze w Polsce poznało okrucieństwo II wojny światowej. W 1939r. Wieluń był, jak wynika z relacji ocalałej ofiary Zofii Burchacińskiej, cichym i spokojnym miastem na obrzeżach II Rzeczpospolitej, leżącym zaledwie 15 kilometrów od granicy niemieckiej. Dzień przed rozpoczęciem bombardowania – 31 sierpnia 1939r. w Wieluniu panował spokój, nikt nie spodziewał się ataku na otwarte miasto, nikt z niego nie wyjeżdżał. Jednak wszyscy zdawali sobie sprawę z powagi sytuacji politycznej, stąd wielu młodych ludzi wstępowało do punktów werbunkowych, choć w samym Wieluniu nie stacjonowały żadne oddziały wojskowe. Nie istniały tutaj także żadne zakłady przemysłowe, Wieluń nie był nawet węzłem komunikacyjnym. To wszystko sprawiało, że jego mieszkańcy mogli czuć się względnie spokojnie, pomimo że nad Rzeczpospolitą wisiało widmo konfliktu zbrojnego.

Dnia 1 września 1939r. o godzinie 4:40 na Wieluń spadły pierwsze niemieckie bomby. Celem ataku był szpital wieluński pw. Wszystkich Świętych. Jego dyrektorem był wówczas doktor Zygmunt Patryn (żył w latach 1903 – 1991), który od 1935r. zarządzał szpitalem. Doktor Patryn wypisał do domów w ostatnich dniach sierpnia 1939r. wszystkich pacjentów, których stan pozwalał na opuszczenie szpitala. Był bowiem bardzo zaniepokojony sytuacją, która wskazywała na rychły wybuch wojny, stąd wolał, by szpital dysponował wolnymi miejscami na wypadek konieczności przyjęcia rannych. Nie przewidział jednak, że obiektem ataku ze strony Niemców stanie się sam szpital i jego pacjenci.

Przez cały okres sierpnia 1939r. z lotnisk niemieckich kilkadziesiąt kilometrów od Wielunia startowały samoloty rozpoznawcze, które dn. 31 sierpnia uparcie krążyły nad miastem. Tego dnia major Georg Spielvogel wiedział już doskonale, że wojna rozpocznie się następnego dnia, a jego piloci będą mieli za zadanie zrzucić pierwsze bomby na uśpione i bezbronne miasto, które nie było przygotowane na powietrzny atak – taką informację przekazał mu porucznik Horst Scholle, który mieszkał kiedyś w Wieluniu i stąd znał miasto (wiedział doskonale, że w Wieluniu nie ma żadnych koszarów ani żadnego stanowiska obrony przeciwlotniczej). Dla majora Spielvogela nie miało to jednak żadnego znaczenia, rozkaz zbombardowania Wielunia otrzymał od swojego przełożonego – Wolframa von Richthofena – skutecznego i brutalnego dowódcy Luftwaffe, który wcześniej, w 1937r. podczas wojny domowej w Hiszpanii, podjął decyzję zbombardowania miasteczka Guernika. Dla dowódców niemieckich nie liczyło się w żaden sposób to, że atak na miasteczko pozbawione możliwości jakiejkolwiek obrony stawiał znak równości między walczącymi a ludnością cywilną, która została tym samym pozbawiona prawa do decydowania. Decyzje podjęli inni. A mieszkańcy Wielunia nie mieli żadnego wyboru. Chodziło o zaatakowanie bezbronnych ludzi, by wiadomość o tym wzbudziła popłoch, wywołała zupełny chaos i utrudniła mobilizację polskich sił wojskowych.

0 godz. 4:40 rozległy się po raz kolejny syreny ostrzegające przed niemieckimi samolotami. Jednak mieszkańcy Wielunia nie zareagowali, gdyż uważali, że są to kolejne ćwiczenia przeciwlotnicze. Pierwsze bomby spadły na szpital, kolejne na kościół farny i domy dookoła rynku. Nagle zapanował totalny chaos, ludzie nie wiedzieli dokąd uciekać, gdzie znaleźć schronienie, a kolejne bombowce (potem także myśliwce) atakowały nie obawiając się ognia artylerii przeciwlotniczej. Kiedy wreszcie zapanował spokój, ludność myślała, że nalot się skończył. Dopiero kiedy nadleciał kolejny samolot – rozpoznawczy, który miał ocenić wyniki pierwszego bombardowania, dla wszystkich stało się jasne, że to nie koniec piekła. Nie było powodu, żeby samoloty niemieckie ponownie atakowały. A jednak tak się stało. W wyniku nalotu ginęli ludzie. Ranni przenoszeni byli ze szpitala i okolicy do pobliskiego parku. Wielu z nich umierało nie otrzymawszy niezbędnej pomocy. Doktor Patryn został w filmie zaprezentowany jako bohater, ponieważ wrócił do płonącego szpitala, żeby odszukać młodą dziewczynę o imieniu Maria, która na skutek wypadku i doznanego wstrząsu straciła wzrok i nie mogła sama wydostać się z budynku. Doktor pomógł jej w tym. Nie był jednak w stanie pomóc wielu innym rannym, ponieważ wraz z pożarem szpitala stracił dostęp do wszystkich narzędzi, materiałów opatrunkowych itp. Doktor starał się organizować transport dla rannych, ale było ich zbyt wielu. W całym mieście zniszczono około 75% budynków, a w szpitalu zginęły 32 osoby (w 26 chorych, 2 siostry zakonne oraz 4 pielęgniarki), a w całym mieście około tysiąca mieszkańców (miasto liczyło wcześniej ponad 15 tysięcy ludności). Doktor Patryn wyjechał wkrótce z Wielunia do rodziny na Podkarpacie, jednak już w październiku 1939r. wrócił do Wielunia, gdzie organizował pomoc dla kolejnych rannych. W 1946r. z jego inicjatywy rozpoczęto w południowej części miasta budowę nowego gmachu szpitala, któremu w 1993r. nadano imię Zygmunta Patryna. Doktor został odznaczony Złotym Krzyżem Zasługi, a następnie w 1972r. Krzyżem Kawalerskim Orderu Odrodzenia Polski.

Film „Miasto Niepokonane” prezentuje archiwalne zdjęcia zniszczonego Wielunia, które przejmują swoją zgrozą odsłaniając rozmiary zniszczeń (380 bomb, które zabiły ponad 1000 osób i zniszczyły większość miasta). Z relacji jednego ze świadków – Stanisława Sęczkowskiego wynika, że po strasznej nocy wstał piękny i słoneczny dzień – 1 września 1939r., a on sam spacerując po mieście czuł jakby z ruin ktoś na niego patrzył i oceniał go. Czuł się winny, winny temu, że przeżył.

Film kończy się słowami Bogusława Wołoszańskiego: „To jest historia miasta (…), historia, która musi pozostać w pamięci współczesnych.” O tym, że mieszkańcy Wielunia pamiętają o tym, co wydarzyło się w ich mieście i o poległych ofiarach świadczy fakt, że każdego roku dnia 1 września na fundamentach wieluńskiej fary celebrowana jest uroczysta msza św., w której uczestniczą przedstawiciele władz samorządowych, parlamentarzyści, świadkowie bombardowania, kombatanci, żołnierze, przedstawiciele szkół i instytucji, stowarzyszeń, delegacje z Niemiec oraz całe rzesze zwykłych mieszkańców, dla których obowiązkiem jest pamięć o historii ich miasta. Ten film stanowi hołd dla ofiar bombardowania i zobowiązuje nas do tego, by nigdy nie zapominać o tym co spotkało Wieluń – moje miasto.

Dziś na miejscu Szpitala pw. Wszystkich Świętych przy ul. Piłsudskiego mieści się II Liceum Ogólnokształcące im. Janusza Korczaka. Nieopodal znajduje się tablica pamiątkowa,na której widnieje napis: „Tu dokonał się 1 września 1939 r. o godz. 4.40 pamiętny akt bezprawia, przemocy i zbrodni hitlerowskiej na bezbronnej ludności miasta Wielunia”.

Share on FacebookShare on Google+Tweet about this on TwitterShare on LinkedIn

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *