Pilny uczeń

Wszędzie rodzice pytają o to, jak zagonić dziecko do pracy. Do odrabiania lekcji i nauki. Zawsze jestem spokojna w takich przypadkach, gdy rodzice sami orłami nie byli i dają dzieciom margines błędu na potknięcia, niedopatrzenia, niedouczenia. Dobrze, jeśli sami nie wrzeszczą na dziecko, że nigdy go z książką nie widzą, jak sami od lat książki w ręku nie trzymali. Jednak fakt jest faktem, a problem powszechny. A kiedy już przychodzi okres dojrzewania lub dziecko choćby w czwartej klasie na zajęciach z WDŻ (czytaj: wychowanie do życia w rodzinie) pozna ten termin i wiążące się z nim inne „tajemnicze” słowa, często pada już odtąd typowe wytłumaczenie: To wszystko przez ten okres dojrzewania! I bynajmniej nie wypowiadają tych słów wyłącznie rodzice, tylko coraz częściej coraz młodsze dzieci. Mówi się wszak powszechnie, że dzieci dojrzewają szybciej. Racja. Podobnie racją jest to, że książki i nauka nie są im w głowie.


No więc co zrobić, żeby moje dziecko zaczęło się uczyć?


1. Zachęcaj. Stosuj komunikaty pozytywne.

Jasne, powiecie, ale kiedyś nasza cierpliwość się kończy, raczej prędzej niż później, a lekcje wciąż pozostają nieruszone. Niemniej pokaż dziecku, że zależy Ci na nim i na jego ocenach (oby nie tylko na nich). Interesuj się, pytaj, dociekaj, ale też chwal nawet małe postępy, doceniaj wysiłek, każdą dobrą ocenę. Nie pytaj: „Co dostali koledzy?” ani „Ile było piątek w klasie?” Nie porównuj dziecka do innych.

2. Poznaj swoje dziecko!

Może ma duże trudności z koncentracją uwagi, więc powinniście pamiętać o tym, że bałagan czy hałas raczej nie będą sprzyjały mu w nauce. Twoje dziecko może łatwiej zapamiętywać informacje za pomocą różnych zmysłów:

– wzroku – kiedy jest typowym wzrokowcem, który uczy się wizualnie, kiedy widzi tekst, wykresy, rysunki itp.;

– słuchu – kiedy jest słuchowcem, który najlepiej zapamiętuje słyszane informacje;

– ruchu – kiedy jest kinestetykiem, który uczy się wiersza skacząc (dosłownie!);

– różnych zmysłów – takie połączenie zdarza się często i wówczas warto wykorzystywać różne metody angażujące zmysły, żeby zwiększać efektywność nauki.

3. Zadbaj o higienę pracy.

Bez wyspania się, odpowiedniej diety i witamin, za to z nadmiarem bodźców ze strony elektronicznych gadżetów (telefon, tablet, laptop) dziecko nigdy nie będzie w stanie dobrze funkcjonować, a tym samym uczyć się. Ciągłe bycie bombardowanym przez różnorodne bodźce sprawia, że dziecko nudzi się, kiedy nie ma nadmiaru stymulacji (np. podczas monotonnej lekcji). Podobnie „uzależnienie” dziecka od cukru sprawia, że jest ono w stanie ciągłego pobudzenia i… rozdrażnienia.

4. Ustal żelazną porę odrabiania lekcji.

Niech to nie będzie 5 minut po powrocie ze szkoły, ale raczej dobrze byłoby, żeby dziecko nie zasypiało nad książkami. Wiadomo, że mogą zdarzyć się odstępstwa od tematu spowodowane np. wizytą u dentysty, jednak warto trzymać się przyjętych ustaleń. Podobnie sprawa ma się z tym, czy dziecko ma odrabiać lekcje w piątek, czy w weekend. U nas np. piątek to żelazny termin, wszelkie przesunięcia w tym względzie czynią więcej szkody niż pożytku, sobota i niedziela zawsze okazują się być złym czasem na lekcje.

5. Zastanów się razem z dzieckiem, ile czasu potrzebuje ono na naukę.

Jeśli są to 2 godziny, a chcecie zacząć np. o 16:00, to czas do 18:00 jest przeznaczony wyłącznie na naukę. Odpadają w tym czasie rozmowy przez telefon i siedzenie na Messengerze.

6. Określcie czas, przez jaki dziecko jest się w stanie skoncentrować.

Na pewno nie będzie to 45 minut ani pół godziny, bo wówczas nie czytałbyś tego tekstu!

7. Pamiętaj o częstych przerwach.

Bez nich ani rusz. Przerwy muszą być na tyle częste, by współgrały ze zdolnością Twojego dziecka do koncentracji. Jeśli Twoje dziecko skupia się wyłącznie przez 7 minut, a Ty oczekujesz, że uda mu się wysiedzieć w ciszy przez pół godziny, lepiej od razu porzuć taką wizję. Częstsze przerwy z jednej strony wydłużają czas nauki, z drugiej czas koncentracji staje się faktycznie czasem nauki, który owocuje wykonanymi zadaniami.

8. Naucz dziecko uczyć się.

Podzielcie naukę na części – może najpierw zrobi prace pisemne, potem wiersz, czytankę lub temat z książki. Wykorzystujcie różne pomoce dydaktyczne. Niech Twoje dziecko uczy się w ciekawy, a nie nudny sposób. Niech dopisuje swoje notatki, niech rysuje, zaznacza kolorowymi flamastrami, niech słucha nagrań – wszystko co może mu pomóc w nauce jest dozwolone.

9. Zegar – i tak, i nie.

Ja osobiście nie jestem zwolenniczką stosowania zegara czy stopera podczas odrabiania lekcji, ponieważ często daje to efekt w postaci koncentracji wyłącznie na czasie jaki upłynął lub jaki pozostał do końca odrabiania lekcji, a nie na samym zadaniu do wykonania. Ale są osoby, które polecają wykorzystanie odliczania czasu, żeby pokazać np. dziecku: „Zobacz, udało Ci się zrobić to zdanie w 5 minut, a mówiłeś wcześniej, że zajmie to 10. Brawo!” W takich sytuacjach może się to okazać pomocne i bardzo motywujące dla dziecka. Dlatego proponowane rozwiązania warto stosować elastycznie.

10. Nie używaj słowa „NIE”. Mózg dziecka go nie rozumie.

Nie mów do dziecka: „Nie garb się.” Tylko → „Siedź prosto.”

„Nie majtaj nogami.” Zastąp→ „Siedź spokojnie.”

Nasz mózg nie zna słowa „NIE”.

Jeśli powiem Ci: „A teraz nie myśl o różowym słoniu.”, Ty z pewnością sobie go wyobrazisz, choć przecież miałeś tego nie robić!

11. Najpierw nauka, potem nagroda (motywacja zewnętrzna).

Jeśli nagrodą dla Twojego dziecka jest oglądanie bajki lub granie na konsoli, powiedz mu, że może to zrobić wyłącznie wtedy, gdy odrobi lekcje. Nie przekonują mnie pomysły ludzi, którzy twierdzą, że jeśli miną 2 godziny odrabiania lekcji, na które umówiliście się z dzieckiem, to Ty powinieneś pozwolić mu wówczas zagrać, mimo że pozostało jakieś niewykonane zadanie domowe. Przecież ustalenie ram czasowych na naukę powinno mieć charakter wyłącznie orientacyjny. Dziecko musi mieć świadomość i uczyć się tego, że odrabianie lekcji to jego obowiązek. I że obowiązek ma pierwszeństwo przed nagrodą.

12. Kara za nieodrobione lekcje.

Jeśli dziecko staje okoniem i nie wykonuje Twoich poleceń, powinno moim zdaniem ponieść karę danego dnia (np. zakaz grania na telefonie czy zabranie go do następnego dnia). W kolejnym dniu powinno mieć jednak szansę na to, by wykazać się od początku, zacząć z czystą kartą i znów mieć szansę na nagrodę. Oczywiście jeśli przesadzimy z karami (a to rodzice czynią często), nasze dziecko może szybko się zniechęcić. Warto więc wdrażać również inne z wymienionych punktów, a nie skupiać się na karaniu.

13. (Nie)konieczny trening.

Nasłuchałam się już mnóstwo historii o tym, że dziecku, które jest nadpobudliwe i kocha sport, nie można za karę zabierać treningów. Ale jak to? – grzmią rodzice, a ja im mówię, że skoro jest to dla niego jedyna kara (sami tak mówią), to może jednak warto ją przemyśleć, jeśli inne środki już zawiodły…

Podobnie nie wierzę w to, że dziecko musi uczęszczać na kilka zajęć dodatkowych. Najważniejsze moim zdaniem jest to, żeby ogarniało szkołę i swoje obowiązki z nią związane. Na inne rzeczy przyjdzie jeszcze pora. Może trudny czas, kiedy dziecko np. zaczyna 4. klasę, warto poświęcić na nauczenie się uczenia, a wstrzymać się z innymi zajęciami. Warto zadać sobie pytanie: Co jest dla mnie ważne? Czy jest coś ważniejszego od nauki (np. sport)? Nie przekonuje mnie argument, że syn od 3 lat trenuje piłkę. Czy każdego czeka kariera na miarę Ronaldo? Nie! A do szkoły chodzić trzeba i ją skończyć. Poza tym żadnemu dziecku, najbardziej żywemu i ruchliwemu, nie zaszkodziła jeszcze godzina na podwórku z kolegami zamiast treningu. Nie dajmy się zwariować. Ty też wolałabyś torebkę od projektanta, a zadowalasz się taką z sieciówki! (Wybaczcie Panowie!)

14. Motywacja wewnętrzna i rozmowa. Nauka jako nawyk.

Nic nie zastąpi kontaktu z dzieckiem, rozmowy. Nic nie pomoże, jeśli dziecko chce odrabiać lekcje z Tobą, a Ty wolałbyś, żeby było samodzielne. Nic z tego jeśli mu nie pomożesz, kiedy Cię o to poprosi. To punkt na końcu, taka klamra spinająca wszystko. Kiedy wracamy z pracy zmęczeni do domu, chcemy spokoju, a nie odrabiania lekcji z dzieckiem. Ale ja wierzę w to, że to się opłaci – ten Twój trud i czas. Jak pokażesz dziecku, że ono uczy się dla siebie (motywacja wewnętrzna), po to żeby miało fajną przyszłość i dobre życie. Kiedy nauczysz je tego, że obowiązkowość to pewien element życia, taki sam puzzel jak jedzenie odświętnego obiadu u babci w niedzielę…

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *