Pląsy w sklepie

Co okulary muchy mają wspólnego z lawirowaniem między półkami sklepowymi?

Ok, zacznijmy od początku.

Wszystko zaczęło się w sklepie, gdzie byłam na zakupach spożywczych. Już na samym wejściu spotkałam znajomą osobę. Dodam, że chyba za mną nie przepada, zresztą – za chwilę zrozumiecie sami, jak to wygląda z tą sympatią lub raczej jej brakiem względem mojej osoby.

A więc idę po banany. Dobra, nie zamierzam Was zanudzać szczegółową opowieścią o tym, co kupiłam, ale… Oglądam te banany, a tam przed nosem wyrasta mi ta znajoma osoba, która zamiast robić zakupy, rozgląda się nerwowo w lewo i prawo. Czego ona tak tam szuka?! Aaaa… mnie! Nagle, dostrzega chyba, że ktoś się na nią gapi i odwraca się, a tam – JA! Wybieram dalej te banany, nic specjalnego. Tymczasem znajoma… ucieka w popłochu. Jeszcze przez parę minut trwa ten jej szaleńczy galop przez sklep, ten poplątany taniec między regałami. A wszystko po to, żeby jak najszybciej wrzucić wszystko co potrzebne do koszyka i wybiec ze sklepu. Taki rodzaj ucieczki, wiecie, przed kontaktem, który właściwie nie zdołał nawet porządnie się nawiązać. Rozumiecie już chyba, czemu napisałam na początku, że znajoma chyba za mną nie przepada…?

A więc, ile razy zdarzyło Ci się, że ktoś komu chciałeś zwyczajnie powiedzieć „dzień dobry” lub „cześć”, po prostu dlatego, że się znacie, uciekał przed Tobą w popłochu zanim zdążyłeś dobrze otworzyć usta? Miałeś szczęście, jeśli zdołałeś się przywitać. Czasem i na to nie ma czasu! Twój znajomy, gdyby tylko mógł, schowałby się pewnie za tymi nieszczęsnymi muchami lub wpakowałby się w jakiś kostium. A wszystko po to, żebyś… no właśnie, nie zagadnął go?

Jeśli ktoś Cię nie lubi, a Ty jesteś inteligenty, a zakładam, że jesteś, skoro mnie czytasz (komplement!), to Ty to z pewnością czujesz. W taki bądź inny sposób, tą bądź inną częścią ciała. A więc, kiedy zobaczysz tę osobę, nie biegniesz do niej w podskokach, tylko kulturalnie (bo jesteś też przecież zapewne kulturalny! – 2. komplement) chcesz się z nią przywitać. Może zamienisz też z nią 2 lub 3 słowa w stylu: Co tam słychać? Jak Ci mijają wakacje? Tyle. Krótka rozmowa i każdy rozchodzi się w swoją stronę. Ale, ale…

Nie miałeś nawet szansy, żeby tak zaszaleć, bo Twój rozmówca uciekł wzrokiem, udał, że Cię nie widzi, przebiegł na drugą stronę ulicy, założył ostentacyjnie muchy i odszedł w przeciwnym kierunku pomimo tego, że tak samo jak Ty chciał kupić banany! Bananów nie kupił, trudno, ważne, że uniknął kontaktu z Tobą. No właśnie.

A Ty ze swoimi bananami wracasz do domu i zastanawiasz się potem przez pół dnia:

1. Co ze mną jest nie tak?

2. Dlaczego on/ona za każdym razem tak ucieka przede mną? (Bo pewnie taka sytuacja nie zdarzyła Ci się pierwszy raz.)

3. Chyba on/ona bardzo mnie nie lubi?

Wniosek jaki wyciągasz:

To pewnie moja WINA.

Potem pędzisz na psychoterapię, bo nie umiesz sobie poradzić z dręczącymi Cię obsesyjnie myślami, co i kiedy nie tak zrobiłeś, co i kiedy powinieneś był zrobić. Dobry psycholog, który chce na Tobie zarobić, będzie Cię zapewniał, że potrzebujesz minimum 6 spotkań (sesji) z nim, każde po 100 zł, żeby opanować do perfekcji umiejętność nawiązywania kontaktu interpersonalnego. Tylko taki, który ma dość klientów i nie musi na Tobie zarabiać albo… jest uczciwy, powie Ci otwarcie, że wszystko z Tobą w porządku i że to normalne, że ktoś Cię nie lubi i dlatego nie chce z Tobą rozmawiać. Ale…

Powie Ci też, że problem leży po stronie osoby, która uciekła zanim kupiła banany. Bo powinna je była kupić nawet wtedy, gdybyś Ty przez bitą godzinę je tam oglądał. A ona uciekła, bo bała się kontaktu z Tobą. Widocznie jej umiejętności komunikacyjne bardzo szwankują, także umiejętność wyrażania własnych potrzeb czy asertywnego odmawiania. Bo załóżmy, że Ty zachęcony jej pytaniem: „Co tam słychać?” zacząłbyś ze szczegółami opisywać swoje życie i aktualne problemy, o co Cię nie posądzam jako inteligentnego człowieka, który nie zwierza się byle komu, ale… Gdyby jednak tak się stało, to Twój rozmówca powinien kulturalnie powiedzieć po chwili: „Przepraszam Cię, ale nie mam za bardzo czasu. Muszę już wracać do domu.” Tyle. Ty jako inteligenty rozmówca pojąłbyś w lot, że czas zakończyć rozmowę i każde z Was rozeszłoby się w swoją stronę. Tyle tylko, że bez tego niesmaku jaki masz w sytuacji, gdy widzisz, że ktoś chowa się przed Tobą między regałami. Zwłaszcza jeśli reaguje tak za każdym razem, gdy się spotykacie.

Trudno. Machnij na to ręką i idź dalej.

Pomyśl też jednak czasem z wyrozumiałością o tych, którzy czasem Cię nie zauważają, a widzisz, że ich zachowanie jest bardziej naturalne, a oni przychylni Tobie. Powodów może być kilka:

1. mają dużą wadę wzroku jak ja i nie rozpoznają Cię z daleka,

2. nie rozglądają się za bardzo w sklepie czy na ulicy,

3. nie są wścibscy, więc idąc patrzą prosto przed siebie, a nie w prawo i w lewo, a co dopiero w przód i w tył,

3. są introwertykami zajętymi własnymi myślami,

4. Ty wyglądasz tak, że można Cię nie poznać – masz na sobie te wielkie muchy lub kapelusz z wielkim rondem, lub Twój wygląd mocno się ostatnio zmienił (kilogramy w dół lub w górę).

Na koniec dodam, że zawsze warto ukłonić się komuś, kogo dane było nam poznać na tym bądź innym etapie swojego życia. To świadczy o naszej kulturze, którą wynieśliśmy z domu lub szkoły i o naszych umiejętnościach. A jeśli ktoś nie ma odwagi odpowiedzieć Ci, no cóż, przyjrzyj się z uśmiechem jego pląsom między regałami w sklepie i wyobraź sobie, jak zrzuca kilka słoików z sosem pomidorowym. Ups…

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *