Praca Twoich marzeń

Nie da się obżerać i być chudym.

Mieć ciastko i zjeść ciastko.

Siedzieć wygodnie w fotelu i być fit.

Nie gniewajcie się, ale nie da się.

Są rzeczy, których nie przeskoczymy.

Są takie, których nigdy nie osiągniemy.

Ale spora część z nich jest na wyciągnięcie ręki.

Albo nieco dalej, ale jednak.

Musisz tylko ruszyć ten swój tyłek z fotela.

Nie będzie Ci zapewne łatwo.

Wręcz przeciwnie, odechce Ci się, kiedy tylko opadnie Twój pierwszy zapał.

A opadnie szybko. Zapewniam Cię.

Wtedy od razu będziesz chciał zrezygnować.

Odpuścić.

To jak z pierwszym dniem w nowej pracy.

Takiej, która nie jest może z Twoich marzeń.

Takiej, w której musisz się sporo nauczyć, bo zaczynasz coś nowego.

Takiej, w której nie chcesz pracować do emerytury, ale jednak podejmujesz się jej, bo przecież coś robić trzeba. I z czegoś żyć. Więc bierzesz, co dają.

Jednak pierwszego dnia jesteś tak przerażony swoimi obowiązkami lub tym, co zastałeś w nowej rzeczywistości, że dobrze jeśli nie ma wtedy szefa, bo zapewne powiedziałbyś mu, że rzucasz tę robotę, odchodzisz i kropka. A tu szefa nie ma i trzeba znowu przyjść do pracy. No to może dobrze, kiedy nie ma go kilka dni… Masz wtedy czas na to, by nieco ochłonąć i się uspokoić. Ogarnąć wszystko i przemyśleć. A więc zacząć od początku.

Po pierwsze, robota może nie jest i wymarzona.

Ale zawsze warto coś robić.

Po drugie, dostaniesz za nią pieniądze i czegoś się nauczysz.

Pieniądze może niewielkie, ale im praca trudniejsza i bardziej przerażająca, tym nauczysz się więcej. A doświadczenie bardzo się liczy. Każde. Wierzę, że naprawdę rzadko człowiek marnuje gdzieś czas. Najczęściej uczy się wielu przydatnych rzeczy.

Nowa praca to dla Ciebie wprost wymarzona sytuacja, bo masz okazję zmierzyć się sam ze sobą i dowiedzieć czegoś o sobie. Choćby tego, że taka robota nie jest dla Ciebie, bo Ty wolisz coś innego. Taka wiedza też jest bardzo cenna. Poznać siebie. Wiedzieć, gdzie się chce pracować, gdzie możesz, a gdzie na pewno nie zamierzasz. To trzy odrębne kategorie, z których odrzucić warto tylko tę ostatnią czyli miejsca, gdzie nie chce się być na pewno. Pozostałe dwie – wymarzona praca i praca, w której mogę popracować przez jakiś czas to dwa zupełnie różne światy. Ale… Zdobywając doświadczenie w „takiej sobie” pracy być może przybliżasz się do swojej wymarzonej pracy. Wierzę, że tak właśnie jest.

Wierzę też w to, że częsta zmiana zatrudnienia, z którą spotykamy się obecnie sprawia, że stajemy się coraz bardziej kreatywni. Musimy coś wymyślić, pogłówkować. Nie idziemy wytyczonymi i wytłuczonymi ścieżkami, tylko przecieramy nowe. I choć bywa to trudne i żmudne, choć nieraz na pysk padasz, to jednak kiedy po paru dniach okazuje się, że dałeś radę w pracy, z której chciałeś na początku uciekać, to… To jest wielka satysfakcja. I nagroda.

Wreszcie, idąc swoją własną drogą, człowiek dociera na końcu do przystanku pt. „Wymarzona praca”. Czasem zajmuje mu to mniej, a czasem więcej czasu. Grunt, żeby się nie poddawać i twardo pruć do przodu. Na przekór wszystkiemu. Nawet jak słyszysz czasem w środku głos, że nie dasz rady. To ten głos, który chciałby, żebyś na zawsze utknął bezpiecznie na swojej kanapie. Bezpiecznie i wygodnie może i Ci tam będzie, ale czy będziesz szczęśliwy?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *