W pułapce krzywdy

cierpietnik

KRZYWDA

Jeśli jesteś przeciętnym Kowalskim, a chyba jesteś, zakładam, że Cię spotkała. Może nie dziś ani nie wczoraj. Może rok lub nawet kilka lat temu. Przyszła. Wydarzyła się. Coś Ci zabrała. Może beztroskie dzieciństwo lub „szczeniacką” młodość, a może zachwiała stabilność Twojego dorosłego już życia. Bezwzględnie sprawiła, że jakaś część Twojej osoby umarła. I nigdy już nie wróci. Nie po tym co się wydarzyło. Co to było?

Awantury w wydaniu wciąż pijanego ojca, a może rozwód rodziców lub Twój własny? Śmierć bliskiej osoby czy zdrada partnera? Wypadek lub choroba, które odmieniły o 360 stopni Twoje fajne dotąd życie?

BÓL

Boli. Bez względu na to co Cię spotkało, sprawiło Ci ból i stało się przyczyną niekończącej się udręki. Takiej, która sprawia, że każdy dzień jest trudny i nijaki lub nawet czarny i mroczny, bez światła. Budzisz się każdego dnia i myślisz: O Boże, znowu…

Nie potrafisz się uwolnić. Od myśli o krzywdzie, która Cię spotkała, od tego by przestać ciągle do niej wracać. Analizować każdy szczegół. Zastanawiać się, czy tak musiało być. Czy to w porządku, że spotkało to właśnie Ciebie. Przecież jest tylu innych ludzi na świecie, którym mogło się to przytrafić. Dlaczego więc Ty? A może gdybyś zachował się inaczej, nie zrobił czegoś albo właśnie zrobił, ta rzecz nie wydarzyłaby się nigdy? Nigdy się tego nie dowiesz.

Twój spokój zatruwa myśl, która wraca do Ciebie jak bumerang, że gdyby nie TAMTO, wszystko w Twoim życiu byłoby inne. Myślisz: lepsze. Oglądasz w wyobraźni swoje życie niczym film, taki w jasnych barwach, snujesz scenariusze, które nigdy nie będą miały szansy się ziścić, właśnie dlatego. Bo spotkała Cię KRZYWDA. Taka, która wgniotła Cię w ziemię i zmieniła wszystko, łącznie z Tobą.

PRZED i PO KRZYWDZIE

Po krzywdzie nic już nie jest takie samo jak przed. Widzisz i dzielisz swoje życie: na PRZED i PO KRZYWDZIE. A pomiędzy nimi jest wielka dziura, niczym przepaść pochłaniająca wszystko co tylko zbliży się do jej krawędzi. Ale Ty i tak stale podchodzisz i balansujesz na granicy normalności i obłędu. Ile bowiem krzywdy jesteś w stanie znieść?…

Bez względu na jej obiektywny rozmiar, masz prawo do swojej subiektywnej oceny. Do cierpienia i bólu. Bowiem nikt za Ciebie nie przeżyje Twojego cierpienia. Nie uwolni Cię też od Twojego bólu. Tylko Ty sam jesteś w stanie to zrobić. Ile czasu potrzeba, żebyś uwolnił się od krzywdy? Uwolnił czyli zapomniał?

Niezupełnie. Zapomnieć pewnie nie uda Ci się nigdy. Może to nawet dobrze, bo inaczej musiałbyś usunąć ze swojej pamięci część swojego życia. Wykasować. Tylko co jeśli musiałbyś wykasować duży jego fragment? Tyle bowiem potrafi pochłonąć krzywda. Tyle zabiera żałoba po niej. Żeby opłakać to co utraciłeś. I to co Cię ominęło. Żeby zrozumieć, że tak jest i koniec…

NICZYM PTAK W KLATCE

Czy można krzywdę zaakceptować lub wybaczyć? By nie zamknąć się w PUŁAPCE NIEWYBACZONEJ KRZYWDY niczym ptak w klatce? Czasami nie da się zapomnieć ani pogodzić z tym co nas spotkało. Co było tak bardzo przeciwko nam.

Ale czas mija. Mijają lata. Wszystko się zmienia. Tylko Ty trwasz w swojej krzywdzie i bólu z nią związanym. Zamykasz się na ludzi, których spotykasz, bo uważasz, że oni i tak nic nie zrozumieją, a już na pewno nie pomogą Ci. Krzywdzisz ich lub uważasz, że oni wyrządzają Tobie zło. Nawet jeśli nie potrafisz dokładnie nazwać, czym ono jest. To tamta dawna KRZYWDA CIĄGNIE SIĘ ZA TOBĄ NICZYM CIEŃ. I nie pozwala o sobie zapomnieć.

NIE PIELĘGNUJ W SOBIE URAZY.

Zamiast tego możesz uwolnić się od krzywdy. Nie zapomnieć. Nie udawać, że Cię nie spotkała. Może wybaczyć? A może tylko i aż zaakceptować to, że Cię spotkała, wydarzyła się. A wszystko po to, żeby odnaleźć spokój i móc iść dalej. Bez tego ciężaru na plecach i w głowie…

56babe550b95a

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *