Różne odcienie szarości…

ETYKA.

Zapowiada się nudny wpis, myślisz? Co to niby, zaległy wykład ze studiów? Czy jakieś bajdurzenie do kotleta? Nic z tych rzeczy. A poza tym będzie krótko i zwięźle.

ZBIÓR ZASAD.

Kierujesz się nimi bądź nie. Zakładam, że tak, choć wiem, że jest na świecie wielu takich, którzy nie znają słowa „zasada”. To ci, którzy nie stosują się do żadnych zasad. Jedyna zasada jaką znają to MOJE WŁASNE DOBRO. Nic ponad to, zero altruizmu i zrozumienia dla innych, krzty empatii lub czegoś podobnego. Nie i kropka. TYLKO JA. Ale…

Dawno już minęły czasy choćby moich studiów i idącego z nimi w parze magicznego myślenia w stylu: Oni wszyscy są dobrzy i chcą dobra innych. Kiedyś myślałam, że jak będę wystarczająco mocno zaklinała rzeczywistość, to ona stanie się piękna i kolorowa. Może nie aż bajeczna, ale taka choćby trochę tęczowa. Jasna i pogodna. Od tego zaraz robi się lepiej. Lżej. Ale… rzeczywistość nie zmienia się na nasze zawołanie i dlatego nawet, że bardzo tego chcemy. Jest biała lub czarna, myślałam kiedyś, przy czym starałam się dostrzec zdecydowanie więcej bieli, choćby tej złamanej.

Dziś wiem, że to co wydawało mi się bielą, często w ogóle nią nie było. Nawet nie stało obok niej ani z nią w jednym rzędzie. Raczej było gdzieś pod koniec, o ile nie na samym końcu. Blisko czerni. Dziś wiem, że biel zdarza się, ale jeszcze częściej spotkać można szarości. Różne jej odcienie. TAKA ETYKA, JAKIE ZASADY. Na pół gwizdka. I choć już trochę życia poznałam i powinnam „przywyknąć”, nie zgadzam się na pewne rzeczy. Bo chcę, by biel pozostała bielą, a szarość wskoczyła do czerni. Dlatego nie zgadzam się, by mówić, że zadbany jest uczeń, który moim zdaniem nie jest. Żeby wpisywać obecność uczniowi, gdy nie ma go na zajęciach, jak niektórzy mi radzą. By uznać, że pewne praktyki nauczycieli są dozwolone, gdy sama czuję, że to nieprawda.

NIE ZA BLISKO…

Gdzie leży więc prawda? Etyka jaką sama sobie stworzyłam pomaga mi zachować dystans do pracy, która czasami bywa trudna. Żeby nie zbliżać się za bardzo do kogoś, kogo jest Ci żal, a kto musi pozostać jednak obcy, bo inaczej spalisz się zbyt szybko. Czasami jest trudno, czasami jeszcze trudniej, zwłaszcza jeśli widzi się cierpienie dzieci, ale nie możesz zatracić się w myśleniu, że możesz zbawić cały świat i zmienić wszystkich niczym czarodziejską różdżką. Różdżka bowiem już trochę zużyta leży w kącie, a Ty obok siedzisz zmęczony. Pora wracać do domu, do swoich spraw.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *