Samotne wyspy

Moja mama mówi, że żyjemy w dobrych, wręcz cudownych czasach.

Mamy wszystko.

Dach nad głową, ciepłą wodę w kranie, w sklepach dostatek jedzenia i wszelkich dóbr.

Jeździmy na wakacje niemal wszyscy bez wyjątku, mamy samochody, telefony i… ciągle nam mało.

Kupujemy rzeczy bez okazji, bo są ładne, bo mamy ochotę, bo niedrogo.

Zalewamy przy tym świat plastikiem i toną przeróżnego badziewia.

Trudno się więc nie zgodzić, że żyjemy w wygodnych czasach.

Wszystko jest na wyciągnięcie ręki albo… musisz na to „tylko” zarobić.

Ale masz wielką, namacalną wręcz szansę na to, by żyć naprawdę dobrze.

Kiedyś było inaczej…

Mama szyła mi sukienki, bo sklepy świeciły pustkami.

Robiła na drutach, żebym miała piękny, fioletowy sweterek z kwiatkami.

Mało z dzieciństwa pamiętam, ale ten sweterek utknął mi w pamięci.

Był tak pieczołowicie wydziergany.

Dziś wymyślamy sobie wielkie powroty do szydełkowania czy haftowania nadając im status nowoczesnych metod radzenia sobie ze stresem, relaksowania itd. w ramach propagowanych stylów slow life itp.

Kiedyś takie czynności jak szycie to była szara codzienność.

Dziś dla wielu szarą codziennością są obiady na mieście oraz częste wyjazdy na weekend do spa.

I paradoksalne to nasze szczęście, ten nasz dobrobyt prowadzi nas tam, gdzie już nic nie ma.

Jest pustka i samotność.

I ciemne myśli.

O tym, że nic nie ma sensu.

O tym, że nie warto się starać.

O tym, że po co to wszystko?

Może to źle, kiedy tak mamy za łatwo, bo lubimy „wymyślać” sobie wówczas inne problemy?

Nie musimy już (wielu nie musi) martwić się o jutro. O to, co na siebie i do garnka włożyć.

Martwią nas za to nasze dzieci, które coraz częściej są coraz bardziej zależne od nas i uzależnione od świata gier i wirtualnych postaci, których imiona nam, dorosłym, nic nie mówią.

Stajemy się sobie coraz bardziej obcy, choć przecież mamy tyle urządzeń służących temu, byśmy byli ze sobą w stałym kontakcie.

Ale bycie razem generuje wciąż nowe problemy.

Nastręcza trudności, które są domeną wygodnych czasów.

Dokąd więc tym razem pojedziemy na wakacje?

Kiedyś ludzie po prostu cieszyli się, że jadą gdziekolwiek.

Dziś kłócą się o to, dokąd się udać.

Każdy chce przeforsować swoje racje, bo wie przecież najlepiej.

Nikt nie chce dla drugiej osoby czegoś poświęcić lub z czegoś zrezygnować, no bo przecież MI się należy.

Należy się każdemu.

Zachłyśnięci dobrami materialnymi coraz bardziej się gubimy.

Tracimy zdrowy dystans do spraw nieważnych i kompulsywnie pragniemy mieć więcej i więcej.

Bezpieczeństwo dają nam rzeczy, a nie relacje z ludźmi.

Jesteśmy samotnymi wyspami na wysypisku śmieci…

Może więc warto się odgracić? Zarzucić modę na wszystko – posiadanie i życie ponad stan?

Odrzucić wizję tego, że muszę wszystko mieć i wszędzie bywać.

W zamian za to pielęgnować to co mamy dookoła siebie, nawet bardziej wtedy, gdy nie jest to materialne.

Zadbać o relacje i pomyśleć o tym, żeby mieć obok siebie bliską osobę, z którą możemy porozmawiać czy się przytulić.

Tego nie można kupić.

Bliskości i ciepła. Czyjegoś wsparcia.

Jesteśmy bardziej samotni niż kiedykolwiek wcześniej, tak pokazują badania…

Rośnie liczba osób, które prowadzą jednoosobowe gospodarstwa domowe, choć przecież samotność nie równa się temu, że mieszkasz sam. Przybywa natomiast osób, które pomimo tego, że żyją w związkach lub rodzinach, czują się samotne…

One Comment

  1. Aga

    Pięknie to napisane i rzeczywiście w niektórych rodzinach tak jest , można to zauważyć. A przecież najważniejsze jest zdrowie, miłość do ukochanej osoby ,
    przyjaźń , zaufanie i szacunek.Wszystkiego najlepszego Sabina 😉

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *