Stres pierwszego dnia w pracy

Pierwszy dzień w Twojej pracy.

Pamiętasz go jeszcze?

Ja z racji tego, że pracę w swoim życiu miałam niejedną, przeżyłam kilka takich dni.

Pamiętam swój pierwszy dzień w szkole.

Po około 10 minutach przyszła do mnie dziewczynka na zajęcia! A ja się zastanawiałam co takiego mam z nią robić, o co pytać, czym wypełnić godzinę, która rozciągała się jak z gumy nie mając końca. Pamiętam ściśnięte gardło, ból brzucha i przekonanie, że wszystko robię źle. Tak, tak. Psycholog też człowiek i nieraz sam ma problem ze stresem. Bo stres pojawia się często w sytuacjach, nad którymi nie mamy kontroli. Nie panujemy nad tym co się dzieje, wszystko wymyka się nam z rąk. Dlatego właśnie jest tak trudno. Nie wiesz co może nastąpić, nie wiesz czego się spodziewać, bo nie masz gotowego scenariusza. Fakt, im częściej zmieniasz pracę, tym masz więcej różnorodnego doświadczenia. I na jego podstawie możesz zbudować sobie przekonanie, że dasz sobie radę. Tego pierwszego dnia. I kolejnego. I przez wszystkie inne. To przekonanie pomoże Ci wdrożyć się w pracę, poznać ludzi, rozeznać we wszystkim, wreszcie – realizować powierzone zadania.

Nie twierdzę, że powinieneś rzucić swoją pracę…

Nie twierdzę, że powinieneś rzucić swoją pracę, zwłaszcza jeśli jest dobra. Ale czasami zmiany są pożyteczne. Pchają nas do przodu, sprawiają, że próbujemy nowych, dotąd nieznanych rzeczy. Fakt, musisz wyjść ze swojej strefy komfortu czyli tego co dobrze znasz i potrafisz, tego co znajome, a więc bezpieczne. Może nawet w duchu przyznajesz sam przed sobą, że ta praca to wcale nie jest spełnienie Twoich marzeń, że daleka jest od Twojego ideału, który sobie stworzyłeś w głowie, może przed laty, jeszcze w szkole lub na studiach. Mówiłeś sobie wówczas: „Ja nigdy” lub „Ja zawsze”, a tu przyszła proza życia, rachunki, kredyt i inne zobowiązania. I wobec nich Twoje pragnienie, żeby robić coś o czym marzyłeś, zmalało do zera, zupełnie się wytarło. Co zatem dalej?

Czy można pracować, gdy się swojej pracy nie lubi?

Czy można pracować, gdy się swojej pracy nie lubi? Można. Właśnie dlatego, że wiesz, że dzięki niej będziesz mógł np. utrzymać rodzinę. Czy jednak warto? Parę razy zdarzyło mi się usłyszeć, zwłaszcza od osób trochę ode mnie starszych, pracujących przez całe życie lub przynajmniej przez ostatnie 20 lat w jednym i tym samym miejscu, że one rozumieją, że teraz mamy takie czasy, że trzeba być elastycznym i umieć się dostosować, że młodzi mają gorzej, ale z drugiej strony lepiej, bo możliwości, szanse rozwoju itd. Kiedy zapytałam ich jednak, czy zamieniliby swoją, dobrze znaną pracę, tę w której czują się jak w kapciach, na inną, nową, pełną owych tajemniczych wyzwań, najczęściej wzdrygali się. Jak to, ale po co – pytali z niedowierzaniem. Fakt, że czasami jest im nudno, bo wszystko znają aż do bólu, czasem wiercą się ze zniecierpliwieniem na swoim ciepłym stołku, ale żeby tak od razu decydować się na zmianę?? Nie….

Śmieję się wówczas w duchu, że to przewaga młodego pokolenia nad starszym i siebie zaliczam (!) chlubnie do tej pierwszej grupy. Że może nie mamy wyjścia, bo praca dziś na nas nie czeka tak jak kiedyś i nie jest dana raz na zawsze. Choć oczywiście nie można tutaj uznać, że to wyłącznie kwestia wieku. Raczej tego, jaką ktoś ma pracę i od kiedy. I tego czy wrósł w nią tak dobrze, że nic go nie uwiera. Czy raczej przymus w postaci zewnętrznej konieczności (np. kończy mu się umowa) lub wewnętrznej (potrzeba zmiany) pcha go do czegoś nowego.

Badania i łzy czyli stres = doświadczenie

Pamiętam pierwszy dzień w pracy, gdzie robiliśmy badania psychologiczne. Przyszła duża grupa naraz. Tłum, około 20 osób. Pamiętam, jak łzy pociekły mi po twarzy, tak po cichu, na sali, gdzie ludzie wypełniali w milczeniu kolejne testy. Nie mogłam ogarnąć tego całego zamieszania, nie wiedziałam, co mam robić najpierw, a co może poczekać, nie potrafiłam zliczyć najprostszych wyników…

Z drugiej strony pamiętam jak pierwszy raz prowadziłam warsztaty dla dużej grupy osób. Jak stanęłam przed nimi przerażona. Czy chciałam? Nie, po prostu szukałam pracy. Czy żałuję? Nie, bo wiem, że dałam z siebie wszystko co potrafiłam na tamten moment i że dałam radę. Najlepiej jak potrafiłam. To pomaga pokonać stres. Wszak wiem, że pierwszych dni w pracy mam jeszcze przed sobą całe mnóstwo. Ale dopóki wierzę, że dam radę, to po prostu się uda. A mojego doświadczenia nikt mi nie zabierze!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *