Szczęśliwe zakończenie

Share on FacebookShare on Google+Tweet about this on TwitterShare on LinkedIn

Lubimy wiedzieć o innych wszystko.

Wszystko ze szczegółami o ich życiu rodzinnym i zawodowym, łącznie z intymnym. Kto, z kim, kiedy, gdzie i jak – znamy odpowiedź na każde pytanie. To dla nas ważne, by zaspokoić ciekawość. Choć właściwie zawsze się zastanawiam, o co w tej ciekawości chodzi. O bycie na bieżąco ze wszystkimi sprawami i ludźmi dookoła? Czy o porównywanie się z innymi? A może o jakieś złudne, bo złudne, ale jednak poczucie kontroli. Wiem, bo jestem…?

Brzydzą mnie plotki. Spotykanie się z kimś, żeby dokonać tzw. wymiany informacyjnej. Ale rozumiem, że są ludzie, którzy w ten sposób zaspokajają jakieś ważne, choć nieznane mi potrzeby. Może czują wówczas, że żyją? Wiedzą, co się dzieje dookoła? Potem jednak okazuje się, że w małym mieście takim jakim jest np. Wieluń każdy zna każdego. Zna czyli wie o nim wszystko. Bo czasami ludzie nie znają się osobiście. Ale wiedzą doskonale, że brat kuzynki szwagra miał tam dom, gdzie teraz jest taki, a taki sklep. Znali go wszyscy, bo tak się awanturował, że każdy wiedział, kiedy wypił, bo biegał po mieście i krzyczał. Nieważne, że brat kuzynki szwagra już nie pije od lat, że nawet robotę znalazł porządną i żonę szanuje, zła sława pozostała. Brat więc wyjeżdża na Śląsk, by tam zamieszkać nikomu nieznany. Zacząć wszystko od nowa.

Czasami jest dobrze, gdy jesteś nieznany.

Do firmy biorą kogoś na nowego szefa, żebyś posprzątał bałagan po swoim poprzedniku. Ma naprawić cudze zło. Nieważne, że po jakimś czasie okazuje się, że on też wcale nie jest taki nieznany, bo a to pracuje z kimś, kto zna kogoś lub ktoś zna jego rodziców lub dziadka.

W moim zawodzie liczy się zaufanie.

Budowane w kontakcie z klientami.

A z tym zaufaniem jest krucho u ludzi.

Nie potrafimy zaufać, jesteśmy podejrzliwi. Sami często chcemy startować z zerowej pozycji, z czystą kartą, bez swoich dawnych błędów i potknięć. Chcemy, żeby ktoś dał nam jeszcze jedną szansę. Bo kiedyś zbłądziliśmy, a teraz no cóż, zmądrzeliśmy. Grunt, chcemy zacząć wszystko od nowa. Stąd nowa szkoła nieraz w ciągu roku szkolnego lub nowa praca, w której wcale nie zarabiamy lepiej. Chcemy zacząć wszystko od początku. Nie być postrzegani przez pryzmat rodziców, ich kariery, problemów. Próbujemy się odciąć od tego wszystkiego. Uciekamy, by nie dogoniły nas własne lub cudze błędy.

Jesteśmy niezapisaną kartą. Czystą, która jednak zapełnia się każdego dnia. Każdy człowiek i każde doświadczenie odciska na nas swój ślad. Czasem próbujemy o pewnych rzeczach zapomnieć lub je wykasować, bo były złe. Czasem chcemy ukryć, kim jesteśmy. Nie chcemy, by ci co nas znają, wiedzieli o naszych problemach. Czasem wydaje nam się, że jak żyjemy w małym mieście, to wszyscy patrzą na nas i nas oceniają. Że interesują się tylko nami. Czujemy się tak, jakbyśmy stali na scenie, a wszystkie światła były skierowane wyłącznie na nas. Może i tak jest, ale to od nas zależy, czy się tym przejmujemy, czy nie.

Czasem słyszę, że to moja zaleta, że jestem nieznana w moim małym mieście.

Nie interesują mnie plotki, powiązania, znajomości.

Mam w nosie układy i zależności.

Nie wybrałam swojego zawodu po to, by wybierać tych, z którymi pracuję.

Pracuję dla tych, którzy chcą przyjść i opowiedzieć mi o swoich problemach.

Historię, która jest im i tylko im znana, bo pisana jest z pozycji ich krzesła.

Zawsze nieobiektywna, za to bardzo osobista.

Nie ma znaczenia, ile zarabiasz i czyją jesteś córką bądź synem. To nie wpływa na to, co i jak przeżywasz. Czy dobrze się czujesz sam ze sobą, czy uważasz, że jesteś kochany przez rodziców lub doceniany przez partnera. Bez względu na to co prezentujesz na zewnątrz, czasem w środku zżera Cię ból skrywany głęboko przed całym światem. Boisz się go okazać, bo przecież „co powiedzą inni?” Jak Cię ocenią, czy nie skrytykują, nie rozpowiedzą ciekawskim sąsiadom. Nie dbamy w tym wszystkim o siebie, tylko ciągle oglądamy się na innych.

A ja myślę, że czas odrzucić ciekawskie spojrzenia i robić swoje. Jeśli potrzebujemy pomocy, poprośmy o nią. Jeśli nie mamy ochoty z kimś się przyjaźnić, bo jego interesują tylko plotki, a nas nie, powiedzmy mu o tym bez zażenowania. Nie bądźmy interesowni mając nadzieję, że przy „właściwych” osobach coś zyskamy. Po czasie okazuje się bowiem, że marnujemy tylko z nimi czas. Czas, który moglibyśmy wykorzystać, by lepiej zadbać o siebie. Życie to nie megaprodukcja, w której przeplatają się losy wszystkich mieszkańców Twojego miasta. Życie to film, w którym chodzi o to, by zakończenie było szczęśliwe dla Ciebie.

Share on FacebookShare on Google+Tweet about this on TwitterShare on LinkedIn

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *