Zajęcia pozalekcyjne

trzepak

Plan zajęć pozalekcyjnych:

Poniedziałek – język angielski

Wtorek – język niemiecki

Środa – jazda konna

Czwartek – język angielski

Piątek – balet

Sobota – Uff, wreszcie można odsapnąć i pospać dłużej.

CZAS DZIECKA

Do tego szkoła kilka godzin dziennie i późne powroty do domu oraz odrabianie lekcji do nocy. Oto codzienność niektórych dzieci. Dzieci rodziców, którzy mają ambicję, żeby ich dzieci wyrosły. Tylko pytanie, na kogo? Geniuszów? Przecież nie każde dziecko może nim zostać. Czy warto więc zamęczać dziecko codziennymi dodatkowymi zajęciami, niejako w imię jego dobra?

Wczoraj koleżanka zapytała mnie, czy mój syn chodzi na dodatkowe zajęcia. Odpowiedziałam, że nie, że jedynie basen (naukę pływania) chcemy w tym roku wprowadzić, jeśli będzie chciał. Reszta czasu to szkoła, odrabianie lekcji, bieganie po dworze i zabawa w domu (budowanie z klocków i czytanie). I tyle. Myślę, że jak dla niespełna siedmiolatka wystarczy.

A potem otwieram numer wrześniowy Psychologii dla Rodziców (Wysokie Obcasy) i wiem, że mam rację. Bo dziecko, zwłaszcza kilkuletnie, musi mieć czas na odpoczynek, zabawę oraz… nudę. Nie może mieć doby wypełnionej po brzegi z obawy, że jakąś godzinę czy dwie zmarnuje. Cenny czas. Ze zdumieniem czytam na blogach specjalistów (m.in. psychologów) o zarządzaniu czasem swoim i własnej rodziny tak, aby móc go wycisnąć jak cytrynę. Czyli tyle ile można i… kroplę więcej. Bo przecież w życiu nie chodzi o to, by czas przeżyć, spędzić. Tylko by nim efektywnie zarządzać. Podobnie jak tzw. karierą dziecka, którą należy dokładnie zaplanować, a potem – tylko i aż krok po kroku realizować. Czy w tym wszystkim jest miejsce na odpowiedź dziecka: Mamo, ale po co właściwie mam chodzić na ten angielski…?

CZAS DLA DZIECKA

Może to dziecko jest po prostu za małe i woli robić coś innego, np. pojeździć na rowerze lub pobiegać z kolegami. Jakież to mało niezwykłe, takie przyziemne, prawda? Ale jakie przyjemne. Dla dziecka.

„Fundujemy dzieciom dodatkowe zajęcia: grę na skrzypcach, naukę chińskiego, lekcje pływania, które mają z nich zrobić wybitnych pływaków, a zapominamy o tym, że najlepsze w dzieciństwie jest to, że jest się po prostu dzieckiem.” (Lenore Skenazy w „Psychologia dla rodziców” wrzesień 2016).

Dlatego nie szalej z zajęciami dodatkowymi, nie trać pieniędzy na coś, co ma sprawić, że Twoje dziecko będzie lepsze od innych, w obawie, że przegapisz i zmarnujesz jego talent. Daj mu czas i trochę spokoju, żeby mogło cieszyć się swoim dzieciństwem. Bo dzieciństwo powinno być jego najpiękniejszym okresem w życiu, a nie Twoim projektem. Dlatego odpuść sobie i dziecku, i ciesz się, że dane jest Ci być Rodzicem. Bądź rodzicem dziecka szczęśliwego i radosnego, a nie stale zmęczonego i przeciążonego.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *