Zbyt pewny sukcesu

Share on FacebookShare on Google+Tweet about this on TwitterShare on LinkedIn

Jeszcze tylko parę poprawek i wszystko będzie S U P E R! Zmieniasz kilka szczegółów i już myślisz sobie: To jest właśnie TO! O to właśnie chodziło! Przyglądasz się efektom własnej pracy i z zadowoleniem stwierdzasz…

 JESTEM MISTRZEM! 

Oczami wyobraźni widzisz już, jak Twój szef gratuluje Ci sukcesu i w nagrodę proponuje awans, o którym od dawna marzyłeś. A przynajmniej znaczącą podwyżkę lub premię, na którą z pewnością zasłużyłeś jak nikt inny. Albo cieszysz się jak dziecko na myśl o tym, że wygrasz konkurs, w którym zdecydowałeś się wziąć udział.

Skończyłeś. I usiadłeś. I czekasz. Z zadowoleniem i nieschodzącym z ust uśmiechem usadowiłeś się jak król na tronie…

PEWNY SIEBIE I SWOJEGO SUKCESU

Nie zawsze jesteś taki. Ale dziś, w tym przypadku wiesz, że NA PEWNO CI SIĘ UDA. Po prostu przyjąłeś to za pewnik.

Czekasz. Czas mija. Wszystko idzie zgodnie z rytmem. Tylko Ty jakiś poddenerwowany zaczynasz chodzić. Kręcisz się ciągle w kółko i nie możesz sobie znaleźć miejsca. Sprawdzasz pocztę, zaczepiasz niby przypadkiem szefa, zagadujesz niewinnie. A tu nic. Cisza. Zaczynasz już może nawet odczuwać jakieś pierwsze wątpliwości pod skórą. Że może jednak nie wszystko zrobiłeś tak jak należało. Że można było to lub tamto poprawić albo zrobić zupełnie inaczej. Ale już po chwili odrzucasz te wątpliwości, bo są niewygodne i nie pasują do Twojego wyobrażenia. WYOBRAŻENIA O SUKCESIE. Sukcesie, który wprawdzie jeszcze nie nadszedł, ale Ty wiesz, że zbliża się wielkimi krokami. Wypatrujesz go przecież. Nie bierzesz przecież pod uwagę innych możliwości niż ta, że wszystko pójdzie zgodnie z Twoim planem…

Problem w tym, że Ty masz swój plan. A Twój szef czy komisja konkursowa swój. Co oznacza, że prędzej cz później zaliczysz uderzenie obuchem w głowę, gdy dowiesz się, że awans dostała niezbyt rozgarnięta koleżanka, podwyżek w tym roku nie będzie, a konkurs wygrał ktoś inny. Byli lepsi od Ciebie. Słyszysz? Ich plany, pomysły, wizje były bardziej odpowiednie i trafione niż Twoje. Jak to?? – pytasz sam siebie z niedowierzaniem i siadasz na krześle z wrażenia. Przecież JESTEŚ NAJLEPSZY…! JESTEŚ…?

NADMIERNA PEWNOŚĆ SIEBIE

Czasami nas gubi. Przecież wszędzie piszą, że masz wierzyć w siebie. W to, że możesz odnieść sukces. Jeśli tylko zechcesz – tak piszą w poradnikach! No a Ty przecież chcesz i to bardzo! Sam jeden wiesz jak bardzo! No więc uwierzyłeś ślepo w to, że Ci się uda.

Ale nic z tego. Zaklinanie rzeczywistości nic nie pomogło. Dostałeś twardego kopa i musisz iść dalej. A wcale nie masz ochoty. Bo wolałbyś zwinąć się w kłębek i popłakać cicho w kącie. A może tak Cię to wszystko rozjuszyło, że najchętniej poszedłbyś i zrobił awanturę. Nawyrzucał szefowi, że jest idiotą, a komisji, że są bandą ignorantów. Dobrze, jeśli w porę się opamiętasz i powstrzymasz przed palnięciem jakiejś głupoty. Zastanowisz się, co i kiedy zrobiłeś nie tak. Może jednak popełniłeś jakieś błędy? Tyle tylko, że tak bardzo byłeś zaślepiony wizją sukcesu, że stwierdziłeś, że nikt na nie nie zwróci uwagi. Takie drobne szczególiki. A jednak. Były jak plama na białej koszuli, zawsze widoczne…

WYCIĄGNIJ WNIOSKI.

Może zamiast więc szlochać czy pomstować, pomyśl o tym, co mogłeś zrobić inaczej, lepiej. Przeanalizuj całą sytuację. Pogódź się z tym, że tym razem to nie Ty byłeś najlepszy. Tak bywa.

Share on FacebookShare on Google+Tweet about this on TwitterShare on LinkedIn

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *